| |

Prohibicjoniści z całego świata używają retoryki do kojarzenia konopi z przemocą i deprawacją

Marihuana jest kontrowersyjną rośliną prawie od samego początku jej uprawiania

"Pragnę naprawdę mocnego oświadczenia na temat marihuany... Mam na myśli takie, które pourywa tyłki... Na Boga uderzmy w tę sprawę z marihuaną i uderzmy prosto w pizdę... chcę uderzyć przeciwko legalizacji i tym podobnych"
Richard Nixon, 37 prezydent USA

Przed wojną narkotykową przeciwko marihuanie i osobom, które ją uprawiają, konopie były przez wieki hodowane otwarcie z jej komercyjnym sukcesem na każdym kontynencie.

Ta starożytna i rozległa historia uprawy konopi dała początek poglądom, że prohibicjoniści wprowadzili zakazy w połowie XX wieku, które były pierwsze z tego rodzaju - wir sił rasowych, politycznych i ekonomicznych z powodzeniem użyły zakazu marihuany jako pretekst do tłumienia. Kontrastując prohibicję ze starożytną historią uprawy konopi, niektórzy historycy uważają, że współczesne prawo antynarkotykowe jest nieregularne i krótkowzroczne. Jack Herer swoją przełomową (i kontrowersyjną) książkę na temat konopi "The Emperor Wears No Clothes" (przez zwolenników nazywaną "Biblią konopi") otwiera następującym cytatem:
"Przez tysiące lat na całym świecie, całe rodziny gromadziły się, żeby dokonać zbiorów z pól konopnych w szczycie ich kwitnienia. Przez myśl im nie przeszło, że pewnego dnia rząd Stanów Zjednoczonych stanie na czele ruchu mającego na celu zmiecenie konopii z powierzchni ziemi"


Wojna USA, choć bezprecedensowa, nie była pierwszą tego rodzaju. Prawda jest taka, że marihuana była kontrowersyjna od samego początku jej uprawiania. Wiele społeczeństw na przestrzeni lat zakazało uprawy i używania konopi indyjskich. Wspólnym mianownikiem tych represji i zakazów jest nierówność społeczna i ekonomiczna lub nieufność przed nowym. Kiedy członkowie klasy niższej zaakceptowali marihuanę, klasa wyższa i rządząca, zakazując tego, chciała zyskać możliwość tłumienia i kontroli zwolenników. Marihuana jest postrzegana jako potencjalne zagrożenie społeczne i jej wycofanie naturalnie musi rozpocząć się od zakazu uprawy tej rośliny.

Starożytni Chińczycy mogli być pierwszymi ludźmi uprawiającymi konopie. Z tego co wiemy byli pierwszymi, którzy napisali o ich psychoaktywnych aspektach - i także jako jedni z pierwszych odrzucili je jako społecznie akceptowalny lek.

Powstanie Taoizmu około 600 r p. n. e. przyniosło kulturowe odrzucenie środków odurzających. Dla głównego taoisty marihuana była aspołecznym i szyderczo odrzucanym, narkotycznym specyfikiem przeznaczonym tylko dla szamanów. Sentyment do tej opinii przetrwał do dziś. Teraz marihuana stara się odciąć od splamionej historii opium w Chinach.

Muzułmanie mają złożoną historię w związku z marihuaną. Używanie haszyszu rozpowszechniło się wraz z ekspansją islamu w VII w. n. e. i pozostaje popularne do dziś. Wczesne arabskie teksty mówią o marihuanie "krzew zrozumienia" i "kąsek myśli". Tradycyjni teologowie uważali, że Mohamed zakazał używania marihuany (Koran [2: 219] zabrania "środków odurzających", jednak to określenie wciąż jest przedmiotem dyskusji odnośnie jej interpretowania). Jeden z wybitnych teologów kojarzył marihuanę z przerażającym imperium mongolskim, a wielu muzułmanów z wyższych sfer naciskało na prohibicję w obawie, że używanie marihuany osłabi siłę roboczą. W efekcie niektóre społeczeństwa tolerowały marihuanę lub przymykały na nią oko inne (na przykład Damaszek w 1265 r. ) przyjęły zakaz.

Artykuł jest adaptacją książki o marihuanie Ryana Stoe "Craft Weed"

Sufficy muzułmanie przenieśli te napięcia na kolejny poziom. Mistyczni sufi wierzyli, że duchowe oświecenie może być osiągnięte przez zmienienie stanu swojej świadomości i marihuana miała być środkiem do osiągnięcia takiego stanu. Sufi wierzyli, że haszysz jest narzędziem nie tylko do osobistego oświecenia ale także do bezpośredniej komunikacji z Allahem. Jednak te przemyślenia nie pasowały do głównego nurtu islamu. Co gorsza sufi byli często robotnikami z niższej klasy. To, że marihuana była kluczowa dla religii postrzeganej jako heretyckie wyzwanie dla porządku religijnego ekonomicznego i politycznego sprawiło, że stała się ona łatwym celem dla władz.

W 1253 r. sufi otwarcie uprawiali marihuanę w Kairze w Egipcie. Rząd, twierdząc że sufizm jest zagrożeniem dla społeczeństwa, napadł na ich farmy i zniszczył wszystkie uprawy konopi.


 Niezrażeni sufi dogadali się z farmerami z doliny Nilu, żeby mogli oni uprawiać marihuanę na ich terenie. Ta pomyślna współpraca trwała do 1324 r. kiedy to wojsko egipskie napadło na ich część kraju niżcząc całą marihuanę którą znaleźli. Dla sufów i rolników uprawiających marihuanę sytuacja stawała się coraz gorsza. W 1378 r. wprowadzenie stanu wojennego doprowadziło do całkowitego zniszczenia nie tylko upraw konopi ale też całych gospodarstw i wsi. Zostały doszczętnie spalone. Farmerzy byli więzieni lub rozstrzeliwani a użytkownicy haszyszu mieli wyrywane zęby. Pomimo tych działań popyt na haszysz nie zmalał. Cykl uprawy, konsumpcji i represji trwał w Egipcie przez wieki.

Islam nie był jedyną religią która czuła się zagrożona przez marihuanę. W 1484 r. Papież Innocenty VIII wydał zakaz używania konopi indyjskich już w pierwszym roku swojego pontyfikatu. W tamtym okresie marihuana i inne rośliny wpływające na lotność umysłu były uprawiane w całej Europie przez osoby uważane za czarownice i czarowników do celów leczniczych i duchowych. Jednakże, chrześcijaństwo Papieża Innocentego VIII było oparte na przyszłym spełnieniu w życiu pozagrobowym i odrzuceniu chwilowych przyjemności lub oświecenia. Poganie uprawiające konopie zakwestionowali tę przesłankę, obiecując duchowe wzbogacenie tu i teraz, właśnie dzięki marihuanie. Papież nie chcąc tracić czasu na zajmowanie się tym egzystencjalnym zagrożeniem, ogłosił konopie indyjskie bezbożnym sakramentem szatańskiej mszy. Poganie, którzy ją uprawiali byli prześladowani, skazywani na więzienie, wygnanie lub śmierć.

Imperia kolonialne, z ich niezachwianą troską o silną armię i ciężko pracującą siłę roboczą, często patrzyły na marihuanę z podejrzliwością. Chociaż Hiszpanie byli jednym z pierwszych imperiów kolonialnych, które zachęcały do uprawy konopi w obu Amerykach, nie byli zbyt entuzjastycznie nastawieni do marihuany. W 1550 r hiszpański gubernator wydał rozporządzenie, które ograniczało uprawę konopi ponieważ "tubylcy zaczęli używać tej rośliny do czegoś innego niż liny"- cytat z książki " Cannabis: Evolution and Ethobotany" napisanej przez Roberta Clarka i Marka Merlina. Biali mieszkańcy RPA, potomkowie holenderskich lub brytyjskich kolonialistów w XIX wieku uchwalili prawa zakazujące uprawę marihuany przez indyjskich robotników kontraktowych, którzy byli postrzegani przez białych jako zanieczyszczenie społeczne i zagrożenie dla porządku cywilnego.

Imperium portugalskie również walczyło o kontrolę nad konopiami indyjskimi. Portugalczycy chcieli wspierać silną siłę roboczą zajmującą się produkcją konopi, podobnie jak ich kolonialni rywale, ale uważali marihuanę za zgubną, zwłaszcza gdy jest używana przez niewolników. Portugalczycy wprowadzili zakazy w wielu swoich afrykańskich koloniach, w tym w Zambii i Angoli. Niemniej jednak odkrywcy tego regionu zauważyli, że marihuana jest uprawiana „prawie wszędzie” i używana przez „wszystkie plemiona w głębi kraju”, jak wynika z raportu opublikowanego przez Transnational Institute.

Kiedy Portugalczycy przenieśli niewolników do Brazylii w XVI wieku, ci wzięli konopie ze sobą. Nasiona były wszyte w ubrania, które mieli na sobie na statkach niewolniczych, a następnie wysadzali je po przybyciu na miejsce. Wszystkie szczepy, których używali, musiały być dostosowane do brazylijskiego klimatu. Wkrótce marihuana rosła od wybrzeża do Amazonii i wszędzie pomiędzy. Przez większość czasu uprawa marihuany była dozwolona w portugalskim prawie, ale kiedy Brazylia zdobyła niezależność w XIX wieku, Rio de Janeiro wydało miejski zakaz, który rozpoczął serię prohibicji w całym kraju. Ich celem było ograniczenie używania marihuany wśród niewolników.

Jednym z prawdopodobnych powodów, dla których Portugalia była pobłażliwa dla brazylijskich farm, mógł być fakt, że królowa Portugalii osobiście używała konopi przebywając tam podczas wojen napoleońskich. To nie pierwszy raz kiedy Napoleon Bonaparte był zamieszany w historię marihuany. Kilka lat wcześniej w 1798 r. Napoleon rozpoczął kampanię francuską w Egipcie i Syrii, zakrojoną na szeroką skalę ofensywę, mającą na celu odcięcie brytyjskiego handlu i wyzwolenie Egiptu spod panowania osmańskiego. Po początkowym podboju Napoleon próbował utrzymać lokalne poparcie, obejmując kulturę islamu i wymianę naukową. Niezwykle duży odsetek sił francuskich w Egipcie (łącznie około 40 000) stanowili naukowcy i badacze, którzy byli odpowiedzialni za tworzenie bibliotek, laboratoriów i ośrodków badawczych, które wniosły znaczący wkład w wiele dyscyplin.

 

Początki haszyszu w historii marihuany

Odkrycie HASZYSZU może nie było wówczas postrzegane jako przełom, ale wywarło ogromny wpływ na europejską kulturę i myśl literacką. Przed francuską kampanią w Egipcie haszysz nie był dobrze znany w Europie i z pewnością nie był powszechnie używany. Szybko jednak dowiedziało się o tym 40-tysięczne wojsko francuskie stacjonujące w Egipcie. Haszysz był wówczas wszechobecny w Egipcie, kupowany i sprzedawany w kawiarniach, na targowiskach i w palarniach. Nie mając dostępu do swoich zwyczajowych francuskich win i likierów i zachęceni przez Napoleona do przyjęcia kultury egipskiej, wielu francuskich żołnierzy spróbowało haszyszu.

Niestety haszysz wciąż był kojarzony z sufami i nieakceptowalny przez elitę sunnicką. Po tym jak Napoleon wrócił do Francji, generał, który stał na czele Egiptu Jecgues Francis był szlachetnie urodzonym francuskim rewolucjonistą. Poślubił on kobietę z rodziny sunnickiej, należącą do wyższej klasy, zaraz po objęciu dowództwa nad Egiptem. Dla Menou perspektywa zakazu używania haszyszu upiekłaby dwie pieczenie na jednym ogniu: uspokoiłby sunnicką elitę rozprawiając się z sufami oraz złagodziłby postrzegany problem zdrowia publicznego wśród żołnierzy francuskich. Order du jour zakazuje uprawy, sprzedaży i konsumpcji konopi indyjskich. Jest uważany za niektórych uczonych za pierwsze prawo zakazujące narkotyków w epoce nowożytnej (uchwalone w 1800 roku). Rozpoczyna się słowami:
" Artykuł pierwszy: Używanie mocnego trunku, wytwarzanego przez niektórych muzułmanów z pewnej trawy [zioła] zwanej haszyszem, oraz palenie nasion konopi indyjskich jest zabronione w całym Egipcie. Ci, którzy są przyzwyczajeni do picia tego trunku i palenia tego nasienia, tracą rozum i popadają w gwałtowne delirium, które często prowadzi ich do wszelkiego rodzaju ekscesów."

 

Lecimy dalej z naszą historią...

Niezależnie od tego, czy rozkaz Menou był pierwszym współczesnym prawem karnym dotyczącym narkotyków, w dużej mierze nie zadziałał (fakt, który nie powinien nas dziwić w XXI wieku). Haszysz był nadal szeroko produkowany, sprzedawany i spożywany w całym Egipcie i wrócił do domu wraz z wojskami francuskimi, kiedy opuściły Egipt w 1801 roku. Wkrótce haszysz był szeroko stosowany we Francji i reszcie Europy Zachodniej.

Pomimo wysiłków władz w Europie, żeby przedstawić haszysz jako niestabilną i niebezpieczną substancję, wielu artystów i pisarzy epoki romantyzmu połączyło swoje siły w sprawie konopi. Spotykali się pod szyldem " Club des Hachichins" (klub zjadaczy haszyszu). Jego członkowie między innymi Théophile Gautier, Charles Baudelaire, Gérard de Nerval, Victor Hugo, Honoré de Balzac i Alexandre Dumas spotykali się w Paryżu, brali haszysz i wymieniali się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami. Odrzucili główne nurty próbujące kojarzyć haszysz z orientalnym barbarzyństwem i poprzez swoje zapiski znormalizowali i spopularyzowali credo bohemmy epoki romantyzmu: l’art pour l’art (sztuka dla sztuki).


Po drugiej stronie kanału, Imperium Brytyjskie zmagało się z widoczną obecnością konopi indyjskich w Indiach. Jako roślina rodzima na subkontynencie indyjskim, konopie można było znaleźć na wolności wśród łowców-zbieraczy i prawdopodobnie były uprawiane przez pierwszych osadników rolniczych. Psychoaktywne szczepy marihuany zajmowały ważne miejsce we wczesnych tekstach religii hinduskiej, buddyjskiej i tantrystów. Wraz z dojrzewaniem indyjskiego przemysłu uprawy marihuany, zebrany produkt został podzielony na trzy gradienty, z których wszystkie są dostępne do dziś.


Najtańsza marihuana

Bhang to najtańsza odmiana, najbardziej rozpowszechniona i najniższej jakości marihuana. W jej skład wchodzą zmiażdżone liście, nasiona i/lub kwiaty. Bhang wytwarza najsłabszy haj. Jej totalnym przeciwieństwem jest Charas - najwyższej jakości i najdroższa marihuana w Indiach. Jest sprzedawany jako silny haszysz, który został wyprodukowany z roślin uprawianych na najlepszych polach uprawnych, mieszczących się w pasmach górskich Hindu Kush i Himalajów na wysokości 4000 do 7000 stóp. Do tej pory jest to najbardziej szanowany produkt marihuany na świecie. Gdzieś pomiędzy Bhang i Charas jest Ganga - średniej jakości plon pod względem ceny i mocy. Ganga jest pozyskiwana z dobrze pielęgnowanych roślin żeńskich i składa się z mieszanki żywicy i kwiatów konopi.


Jednym z pierwszych Europejczyków, którzy napisali o indyjskim przemyśle marihuany był portugalski lekarz Garcia de Orta w 1563 r. napisał o Bhangu:
"Indianie nie czerpią z tego żadnej pożytku, chyba, że polega to na tym, że zostają zachwyceni ekstazą, uwolnieni od wszelkich zmartwień i trosk i śmieją się z najmniejszej rzeczy. W końcu mówi się, że to oni pierwsi znaleźli jego zastosowanie."

 

Opodatkowanie Konopi


Około 200 lat później Brytyjczycy zastanawiali się nad możliwością wprowadzenia prohibicji marihuany w Indiach. Indyjska klasa rządząca i brytyjski gubernator generalny Indii naciskali na całkowity zakaz, obawiając się, że marihuana wywoła niepokoje społeczne. Brytyjski parlament miał jednak inne pomysły. Mając mało gotówki, rząd postrzegał przemysł marihuany jako okazję do zwiększenia dochodów. W 1790 roku opodatkowali konopie indyjskie, a trzy lata później ustanowili ramy regulacyjne w celu wydawania licencji rolnikom i sprzedawcom.

System podatków i regulacji działał do pewnego stopnia. W rozległym krajobrazie, gdzie konopie rosną beztrosko, wielu rolników uniknęło podatków. Brytyjczycy zachęcali do decentralizacji systemu regulacyjnego umożliwiając miastom i stanom eksperymentowanie z różnymi systemami podatkowymi. Wyniki były mieszane. Siła czarnego rynku była tak bardzo frustrująca, że parlament brytyjski rozważał wprowadzenie zakazów w latach 1838, 1871, 1877 i 1892. Ostatecznie nic nie zostało uchwalone - wpływy z podatków były nie do przeoczenia.

Jednak zwolennicy wstrzemięźliwości nie ustawali w swoich działaniach. Kierowali się przeświadczeniem o szkodliwości opium które kojarzyli z konopiami. Parlament odnosząc się do ich postulatów zlecił przeprowadzenie najbardziej wszechstronnego badania rządowego dotyczącego marihuany w historii ludzkości. Siedmiotomowy 3500-stronicowy „Raport Indyjskiej Komisji ds. Narkotyków Konopnych” z lat 1894-1895 wezwał ponad tysiąc świadków z całego świata. W ustaleniach zdecydowanie odrzucono domniemane podstawy zakazu. Komisja stwierdziła (podobnie jak jej poprzednicy), że uprawa marihuany jest prawie niemożliwa do wyeliminowania i argumentowała, że przede wszystkim nie powoduje ona „złych skutków”:
"Całkowity zakaz uprawy rośliny konopi na środki odurzające oraz produkcji, sprzedaży lub używania leków z niej pochodzących nie jest ani konieczny, ani celowy, biorąc pod uwagę ich stwierdzone skutki, rozpowszechnienie zwyczaju ich używania, nastrojów społecznych i religijnych w tej dziedzinie oraz możliwości skłonienia konsumentów do sięgania po inne środki pobudzające lub narkotyki, które mogą być bardziej szkodliwe."

Komisja zaleciła następnie system podatków i licencji dla branży upraw marihuany:
Środki, które należy przyjąć w celu osiągnięcia [kontroli i ograniczeń] to:
* odpowiednie opodatkowanie, które można najlepiej osiągnąć poprzez połączenie cła bezpośredniego z licytacją przywileju
sprzedaży;
* zakazanie upraw, z wyjątkiem upraw licencyjnych i centralizacja upraw.

Może to oznaczać, że po raz pierwszy w historii rządowe badanie zaleciło scentralizowany program uprawy marihuany. Sprawozdanie komisji, choć wyczerpujące pod innymi względami, nie omawia tej propozycji centralizacji; sugeruje jedynie, że najskuteczniejszym sposobem ograniczenia podaży jest „udzielanie zezwoleń na uprawę w taki sposób, aby zapewnić nadzór i rejestrację płodów rolnych”.

Pomimo wysiłków komisji, parlament nie był zachwycony ich sprawozdaniem. W rezultacie handel marihuaną pozostał niezmieniony, a opodatkowania i licencjonowanie hodowców było chybione. Bhang był uprawiany wszędzie, Ganga była w większości produkowana na farmach licencjonowanych przez rząd a Charas sprowadzano z Hindu Kush i Himalajów. Ta struktura przetrwała do globalnej prohibicji w XX wieku. Po opublikowaniu raportu komisji propozycja aby "scentralizować uprawę" została zapomniana. Ale 100 lat później rządowe organy regulacyjne próbujące odnaleźć się w erze prohibicyjnej XXI wieku dostrzegają jego zalety.


Historia uprawy marihuany mówi nam, że kiedy nakładane są zakazy, prawie zawsze pochodzą one od klasy rządzącej.

Rola marihuany jako duchowego, leczniczego lub rekreacyjnego narkotyku biednej klasy robotniczej budzi wśród elit obawy, że polityczny, religijny lub ekonomiczny porządek, który tak dobrze im służył, może zostać zakłócony. Nie ma zatem zbyt wielu przypadków, w których klasa rządząca popierała marihuanę i była oddolnie prześladowana. Ale historia plemienia Bashilange sugeruje, że użytkownicy marihuany mogą być atakowani pod każdym kątem.
W połowie XIX wieku wschodni region Demokratycznej Republiki Konga w środkowej Afryce był rozległym pustkowiem kontrolowanym przez plemię Bashilange. Bashilange byli bezwzględnymi wojownikami, zjadającymi ciała swoich ofiar i zniewalającymi jeńców. Uchwalili niewiele praw, z wyjątkiem wymogu, aby inne plemiona w regionie składały hołd ich supremacji pod groźbą pewnej śmierci. Jednak podczas eksploracji tych ziem gubernator Niemieckiej Afryki Wschodniej zauważył niezwykłą zmianę w kulturze Bashilange. Plemię odkryło marihuanę i szybko przyjęło roślinę jako filar tożsamości swojego plemienia.

Członkowie plemienia Bashilange nazwali siebie Synami Konopi i wkrótce przyjęli prawa promujące pokój i przyjaźń. Odrzucili kanibalizm i nie mogli już nosić broni we wsi. Przestali zabijać swoich rywali i zaczęli uprawiać więcej seksu. Marihuanę palono regularnie i podczas najważniejszych wydarzeń, w tym ceremonii religijnych, świąt i sojuszy politycznych. Dawniej znani jako zabójcy z zimną krwią, Synowie Konopi stali się pokojowymi rozjemcami uprawiającymi marihuanę.

Niestety ich rywale nie podzielali miłości i przyjaźni Synów Konopi. Wiele plemion straciło szacunek do ich dawnych reguł i przestało płacić daniny. Ze słabnącym respektem w regionie, plemię Basilange rozpadło się. Synowie Konopi nie byli już przerażającymi wojownikami, zostali obaleni przez swoich ludzi, którzy tęsknili za dawnymi czasami. Nowy reżim przywrócił ich brutalność i dawną wojowniczą naturę Basilange.

Jack Herer użył hiperboli mówiąc, że hodowcy konopi nie mogli sobie wyobrazić końca marihuany w XX wieku. Zapisy historyczne pokazują, że gdy wiele regionów na świecie tolerowało uprawę marihuany z drugiej strony wiele osób (głównie władze) próbowały eksterminować rolników i ich uprawy. Kierowanie pierwszym etapem w łańcuchu dostaw jest logicznym punktem w prohibicji a rola marihuany w religii, polityce czy zmianach ekonomicznych od dawna stanowi zagrożenie dla ustalonego porządku społecznego.

 

Walka z uprawą marihuany trwała i trwa nadal


Nasi przodkowie uprawiający marihuanę z przeszłości mogli nam powiedzieć, opierając się na doświadczeniu, że kiedy prohibicjoniści przyjdą po konopie indyjskie, zrobią to w przewidywalny sposób. Będą używać retoryki, aby kojarzyć roślinę z przemocą, deprawacją i innymi bardziej niebezpiecznymi narkotykami, tak jak zrobił to europejski ruch wstrzemięźliwości we Francji i Wielkiej Brytanii. Użyją zmilitaryzowanego pokazu siły, aby zlikwidować uprawy, prześladować rolników i odwieść następne pokolenie od uprawy marihuany, tak jak zrobili to Turcy w Egipcie. Przedstawią użytkowników marihuany jako religijnych ekstremistów lub niebezpieczne mniejszości, tak jak zrobił to papież Innocenty VIII w Europie, sunniccy muzułmanie na Bliskim Wschodzie czy biali mieszkańcy RPA w Południowej Afryce. Mogliby powiedzieć, że najlepszy scenariusz jest taki, że władze przymkną oko na niepowstrzymane siły podaży i popytu, podobnie jak Portugalczycy w Brazylii czy Brytyjczycy w Indiach.
Mówiąc nam to, nasi przodkowie uprawiający marihuanę równie dobrze mogliby pisać podręcznik XX-wiecznej wojny z narkotykami. Era prohibicji konopi w Stanach Zjednoczonych nie wynalazła tej kolekcji „największych hitów” taktyk, których prohibicjoniści używają od wieków; po prostu zgromadził ich wszystkich w jednym miejscu i zasilił większymi środkami finansowymi i wojskowymi niż jakikolwiek ruch prohibicyjny w historii.

Ryan Stoa jest profesorem prawa w Concordia University School of Law i autorem książki "Craft Weed" z której pochodzi ten artykuł.

Przetłumaczył:Seiter
Zdjęcia użytkowników Forum Haszysz
Źródło tekstu:https://thereader.mitpress.mit.edu/a-brief-global-history-of-the-war-on-cannabis/
Polecamy dobry artykuł o historii marihuany http://www.letfreedomgrow.com/cmu/russo2007.pdf